Bardzo lubię przedszkole do którego chodzi moje dziecko. A dlaczego? Od czasu do czasu wychowawczynie Zosi stawiają rodzicom niemałe wyzwania. W środę mamy spotkanie rodzinne pod hasłem Czerwony Kapturek. Zadanie jakie ja dostałam to przygotować przebranie dla hinduskiego Czerwonego Kapturka. Zadanie niby nie trudne, ale jak to zrobić, jak się nie może pójść do sklepu kupić jakiś czerwony materiał. W domu miałam do dyspozycji pościelową bawełnę i kupon materiału przeznaczony na moją letnią spódnicę. I następna zagwozdka jak to wszystko zrobić, by tych materiałów nie zniszczyć? Połączyłam wszystko i powstało długie dwukolorowe sari. Kapturek - to mój szal od sukni wieczorowej. Klejnot na czole to obszydełkowane jedno ze szkiełek z wygranego candy u Skrzatki.
A oto efekt tych wszystkich zabiegów.

Zulo, Eve - Jank - dziękuję bardzo za pomoc :)
Dziewczyny dzięki za odwiedzinki i przemiłe komentarze.
W Indiach znaleźć blondynkę niełatwo :)
OdpowiedzUsuńCUDNY Czerwony Kapturek!
Super wyszło!!! :)
OdpowiedzUsuńPyś Córci uśmiechniety, to najważniejsze!!! :)
Imponująco sobie poradziłaś z wyzwaniem! I jaka przyjemność, że użyłaś szkiełka, które teoretycznie niczemu nie służy, tylko temu, żeby je mieć :)
OdpowiedzUsuńModelka wygląda olśniewająco!!! Pozdrowienia:)
OdpowiedzUsuńPięknie Zosieńka w sari wygląda! Zadanie wykonane na 5+, a nie teraz są 6, więc 6+ :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Przesliczny Kapturek:)Słodko wygląda;)
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny na blogu.Miło na serduchu!
Pozdrawiam ciepło i życzę miłych wtorkowych chwil!