Od ponad tygodnia męczy mnie straszna grypa. Oczy bolą tak, że przy komputerze nie mogę długo siedzieć. Stawy - szydełko w doni to po prostu tortura. Do tego temperatura i dzieci 24 godzinę na dobę wołające na zmianę "mamo posłuchaj", "mamo przyjdź do mnie" itp.
Udało mi się jednak wywiązać z pewnego zobowiązania. Z opóźnieniem, ale udało. Zrobiłam maleńkie buciki - te moje ażurowe "
Pandorki"


Do bucików dorobiłam ażurową prościutką czapeczkę.


A ponieważ cały ten komplecik robiłam jak na mnie strasznie długo dołączyłam jeszcze opaskę na główkę.

Zauważyłam, że jednak długich postów raczej się nie czyta :) Licznik z magicznymi 33333 nie został złapany.
No bardzo słodkie!!!Na takie malusie nóżki :)
OdpowiedzUsuńPrześliczne!Wspaniałe! Słodkie takie!
OdpowiedzUsuńPo prostu PANDORKI!!!
Ale słodkie paputki! Fajny ten komplecik wyszedł - niby skromny, niby prosty, a jaki elegancki!
OdpowiedzUsuńSłodziaki!!! Życzę powrotu do zdrowia! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńśliczności..życzę dużo zdrówka..pozdrawiam
OdpowiedzUsuńŚlicznie będzie dzidzia wygladać...życzę szybkiego powrotu do zdrowia:)
OdpowiedzUsuńJa czytałam, ale spędzałam akurat upojne godziny z literaturą fachową :( Szkooooda, że przegapiłam.
OdpowiedzUsuńA butki cudne są, opaska słodziutka, no śliczności!
Zdrowiej :*