Pogoda była super mroźno, ale niemal zawsze słonecznie. Dzieci zadowolone i zdrowe, a to najważniejsze.
Nie wiem kiedy minęły te dwa tygodnie. Po włączeniu komputera aż za głowę się złapałam, tyle nowości u was, nie wiem kiedy uda mi się wszystko nadrobić i przeczytać.
Na ferie wzięłam włóczki i kordonki, ale nie miałam wiele czasu by usiąść i coś zrobić.
Chociaż nie, pierwszego dnia, gdy na dworze było -12 stopni, zrobiłam sobie nową , cieplutką czapkę - to była konieczność :)
Robiłam ją na drutach 4mm na okrągło bez zszywania. Włóczka - resztki zakupu zeszłorocznego (chyba) w Lidlu.
A tak czapka wygląda na "ludziu" :)
Powolutku będę teraz nadrabiała zaległości w czytaniu waszych blogów i pokazywaniu co nowego powstało u mnie. Mam kilka prac na ukończeniu, w tym kilka prezentów, które powinny być już u nowych właścicielek :( nie wiem kiedy, ale muszę koniecznie jak najszybciej wszystko skończyć.
Bo w domu jesteś sama sobie panią :)
OdpowiedzUsuńTeż tak mam, choćby wakacje czy urlop najpiękniejsze były - dom to dom
A kawowy komplet zachwycający!
Czapka super!!Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCzapka świetna pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCzapa bardzo fajna.I masz rację-nie ma jak w domu:)Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńFajna ta czapa i bzzz i na ludziu :)
OdpowiedzUsuńhttp://gosinoweszalenstwa.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPomóżmy Gosi, dobrym słowem, warto!!!
PO powrocie do domu odczuwam podobnie. A czapka świetna.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Piękna:))Dziękuję z całego serca za odowiedzinki na blogu oraz miłe słowa,które są balsamem dla mej duszy...posyłam moc uścisków i buziaków!
OdpowiedzUsuńTyle razy zaglądałam i jeszcze przegapiłam wpis,chyba się naprawdę starzeję!Czapa świetna i chyba ją jeszcze ponosisz, bo wiosny nie widać!
OdpowiedzUsuńTez lubie wracać:)
OdpowiedzUsuńFajna czapa :)
OdpowiedzUsuńFajna ta czapka. Ciesze się,że urlop się udał. Fajnie jest zmienić klimat. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń